Znowu się zaczyna. Weszłam. Co miałam innego zrobić? Wiedziałam co się zaraz stanie. Działo się to zawsze. Nie wiem po co to jeszcze wytrzymywałam. Miałam chyba jeszcze trochę nadzieji na dnie zmasakrowanego serca. Inni by się poddali. Wszyscy się na mnie patrzyli. Obeszłam wzrokiem ich twarze, wszystkie patrzyły z obrzydzeniem. Oprócz jednej. Spojrzałam na nią. Nie wyróżniała się zbytnio. Tylko jej wyraz twarzy - był smutny. Dziewczynie nie zbierało się na wymioty, tylko na płacz. Nagle wszyscy wybuchli śmiechem. Zaczęło się przezywanie i wytykanie palcami. Każdy zachowywał się tak okropnie, tylko nie ona.
Opuściłam głowę i poszłam do pierwszej ławki. Usiadłam na krześle, a torbę położyłam sobie na kolanach. Bardzo lubiłam tę torbę. Pamiętam jak moja mama zarywała noce, aby stare jeansy przeobrazić w takie cudo! To miała być nagroda za długą opiekę nad moim rodzeństwem.
Zadzwonił dzwonek i wszedł do klasy - on!
Chłopak idealnej figury i o świetnych włosach. Nazywał się Dake Magius. Trudno było o lepszego chłopaka z całego liceum. Był wysportowany, przystojny, zabawny i mądr...nie! O mądrości nie można tu mówić! Nie wiem jak on wogóle się dostał do liceum! Jego nafaszerowani kasą rodzice wynajmowali mu najlepszych korepytorów i nic. Nawet mówią, że uciekał z lekcji. Najładniejsze panny o niego się biły! Wtedy zamykał się w jednym z pomieszczeń szkolnych swoimi podrobionymi kluczami i czekał. Raz długo tak czekał, bo...
-Panno Matyo!
Ocknęłam się jak z transu. Przede mną stał naburmuszony pan Walance. Skrzywiłam się. Ten nauczyciel nigdy nie był tak zły na mnie. Na mnie - wzorową uczennice! Nagle usłyszałam dziwne dźwięki za sobą. Obróciłam się. Cała klasa zasłaniała sobie usta, aby nie wybuchnąć ze śmiechu. Jednak zauważyłam, jedną wyjątkową osobę. To ta sama dziewczyna, która i tym razem nie śmiała się.
-Obejrz się - powiedziała podając mi lusterko.
Wzięłam je i doznałam szoku. Moja twarz była cała pomazana markerem. W nie których miejscach były nawet obraźliwe słowa i teksty. Położyłam szybko lusterko i nie dopuszczając pana Walance do głosu wybiegłam z klasy...
niedziela, 30 marca 2014
Rozdział 1
Prolog
Czy to było mi przeznaczone? Co by się stało ze światem, jakbym zmieniła zdanie? Jakbym nie podjęła się tego wyzwania? Co by się stało, gdyby mnie wtedy zabiła? Gdyby nie on... Gdyby nie ci wszyscy co we mnie wierzyli? Niczego by nie było... Nic... Pustka... Ona wtedy by rządziła swoją armią ludzi. Nie pozwolę na to. Mam jeszcze nadzieję na dnie zmasakrowanego serca. Mam ich... Wierzą we mnie... Nie zawiodę ich. Dam radę. Wkrótce umrę... A ona razem ze mną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)